1. stwierdziła, że Gryzia nie będzie piła wody i, że ona teraz będzie pić wodę (często je/pije tylko po to by Gryźka nie mogła)
2. poczuła zapach obiadu, który akurat w rękach trzymała moja babcia i pomyślała, że jeszcze przez przypadek Gryźka coś dostanie
Z jakiego by powodu to nie było, jamnik został zaatakowany przez 16 lat młodszą od siebie bestię. Ja jako człowiek chciałam je uspokoić, albo chociaż wspomóc starowinkę, która już ledwo chodzi. Gdy Furia rzuciła się na jamnicze uszy, włożyłam jej rękę w pyszczek, żeby nie mogła zacisnąć swoich zębowych igiełek, na Gryzim uchu. Nie wzięłam tylko pod uwagę jednej rzeczy (i to chyba dobrze, bo Gryźka mogłaby ucho stracić), a mianowicie, że zęby tego potwora mogą być takie ostre. Wpięła się w skóre na moim palcu wskazującym prawej ręki jak w szynkę. Bolało, owszem, ale przynajmniej uratowałam tego śmierdziela, znaczy, jamnika w sensie. Jak to mówią, "pamiętaj, że każdy twój dobry uczynek zostanie podwójnie ukarany". Bolało... ale to NIC w porównaniu jak boli teraz. Ranę przemyłam żubrówką, bo chyba kogoś pogięło, że ja będę spirytusu szukać ja mi sie z palca krew leje, jednak nie wiem czy to przemycie było wystarczające. Palec mnie po kilku godzinach bardzo boli, cały czas pulsuje, zmienił kolor na malinowy i dodatkowo spuchł. Prawie pisać nie mogę! (Co oczywiście widać, po długości tego wpisu hehe)
Uh, idę spać, mam nadzieję, że do wesela, a jeszcze lepiej do rana, się zagoi. Dobranoc wszystkim nocnym markom i dzieńdobry wszystkim, którzy już wstali. Narazie
P.S. piszcie komentarze, bo strasznie tu coś pusto na tym blogu

Widzę że lubisz zwierzęta a miałaś może kiedyś kurzofredke?
OdpowiedzUsuń